Być firmą, w której ludzie chcą pracować – wywiad z Tomaszem Dzikim dla Computerworld

Być firmą, w której ludzie chcą pracować – wywiad z Tomaszem Dzikim dla Computerworld

Blog post image

Wywiad z Tomaszem Dzikim, Executive VP & Owner w Britenet, został zrealizowany w ramach tegorocznej edycji raportu Computerworld TOP200, kompleksowego badania polskiego rynku teleinformatycznego. Opowiedział w nim m.in. o początkach naszej firmy, branżach, dla których świadczymy usługi oraz planach Britenet na kolejne lata.

Britenet świętuje w tym roku 15-lecie działalności. Jak wyglądały początki firmy?

Tak jak wszystkie słynne firmy IT startowały w garażu, tak my zaczynaliśmy na strychu. Pierwsze kroki w biznesie stawiało grono przyjaciół. Ja znałem Tomka Krajewskiego ze studiów, on z kolei znał Michała z mistrzostw w łamigłówkach. Pomysł był taki, że skoro jesteśmy studentami informatyki, to będziemy szukać klientów bezpośrednio i to im, nie pośrednikom, zaproponujemy nasze usługi. Znaleźliśmy pierwszego klienta – firmę farmaceutyczną. Zajmowaliśmy się rozwijaniem wewnętrznych potrzeb firm. To był czas, w którym królowała Java. Rozwijaliśmy też system CRM, wówczas jeszcze taki robiony u klienta, na własne potrzeby. Potem był drugi klient, trzeci... Kolejnych pracowników szukaliśmy wśród kolegów ze studiów. Kiedy było nas już 30 osób, zrozumieliśmy, że trzeba stworzyć jakąś strukturę, wprowadzić w firmie hierarchię.

Co innego pracować z kolegami przy pierwszym projekcie, co innego zarządzać dużą firmą, która zatrudnia już nie 30 osób, a 800, jak dzisiaj. Jak się tego uczyliście?

Na błędach. Bo to, co działa przy 30 osobach, nie działa przy 800. Przy każdym podwojeniu liczby pracowników trzeba strukturę przebudowywać. Powyżej stu osób płaska struktura przestaje być wydajna, trzeba tworzyć nowe jednostki organizacyjne i cedować odpowiedzialność coraz niżej.

Są różne modele zarządzania. Grupa kolegów nagle stanęła przed dużym wyzwaniem. Jak sobie z tym osobiście poradziliście? Micromanagement nie kusił?

Oczywiście, że kusił i kusi do dziś. Każdy z nas trzech uważa, że jest w stanie zrobić coś lepiej i skuteczniej niż inni. Nauka cedowania odpowiedzialności jest wyzwaniem, szczególnie dla młodych przedsiębiorców. Każda z tych pierwszych 30 osób była pracownikiem przynoszącym przychód do firmy. Dziś coraz więcej jest pracowników nie przynoszących bezpośrednio przychodu. Zrozumienie tego też wymagało zmiany sposobu myślenia w trakcie budowania firmy. Pamiętam jak w 2008 roku zatrudniliśmy pierwszą osobę do rekrutacji. Uświadomienie sobie konieczności scedowania tej odpowiedzialności – że to już nie my wśród naszych kontaktów będziemy wyszukiwać sobie kolejnych pracowników – było jednym z wielu ważnych etapów po drodze. Dziś dział HR liczy ponad 20 osób.

Pozyskanie jakiego klienta było najtrudniejsze? Wejście do jakiego sektora sprawiło wam najwięcej trudności?

Każdy klient to oddzielna historia. Największym wyzwaniem było chyba wejście do sektora publicznego. Bardzo długo działaliśmy wyłącznie w sektorze komercyjnym. Natomiast proces kontraktu w sektorze publicznym znacznie różni się od tego w sektorze prywatnym. Jest coś takiego jak wymagania formalne i one są bardzo sztywne, nie podlegają negocjacji. Pierwszy nasz kontrakt w sektorze publicznym to był Centralny Ośrodek Informatyki. Wystąpiliśmy w przetargu razem z dwiema innymi firmami, które obie wyłożyły się na wymaganiach formalnych. Zachęceni tym pierwszym sukcesem podeszliśmy do tematu bardziej systemowo, dziś mamy cały zespół zajmujący się sektorem publicznym, naszymi klientami są m.in. byłe Ministerstwo Cyfryzacji, czyli obecny KPRM, Ministerstwo Zdrowia, Finansów. Tym klientom dostarczamy nasze zespoły – dla KPRM pracuje obecnie około 140 naszych pracowników.

Jak apetyt na nowe technologie różni się między sektorem prywatnym a publicznym?

W sektorze publicznym jest obecnie wcale nie mniejszy niż w sektorze komercyjnym. Wpłynęły na to z pewnością realia pandemii, choć to się oczywiście działo już wcześniej. Bardzo szybko przyzwyczajamy do różnych rozwiązań i uważamy je za oczywiste, ale one jeszcze wczoraj oczywistymi nie były. Na przykład to, że możemy jeździć bez dowodu rejestracyjnego, że dowód osobisty możemy mieć w telefonie, a podatki rozliczyć online. Natomiast pandemia cyfryzację w sektorze publicznym oczywiście bardzo mocno przyspieszyła. I ten apetyt będzie rósł.

Chmura w tym pomaga?

Jeszcze parę lat temu chmura była tylko buzz wordem. Dziś wiadomo, że to już nie tylko modne hasło, to rzeczywistość. Dyskusja już nie dotyczy tego, czy iść do chmury czy nie, tylko kiedy i w jakim trybie. Jeśli chodzi o nas, to wewnętrzne systemy mamy w chmurze już od dłuższego czasu. Jeśli natomiast chodzi o chmurę jako usługę, którą sprzedajemy, to praktycznie każde nowe rozwiązanie proponujemy klientom na chmurze. Jeżeli np. mówimy o CRM-ie, to jest to Salesforce i to jest gotowe rozwiązanie chmurowe w modelu miesięcznego abonamentu za liczbę użytkowników.

Jak doszło do waszej ekspansji zagranicznej?

Nasze wychodzenie poza Polskę zaczęło się od pracy dla firm, będących przedstawicielami dużych zagranicznych koncernów, dla których robiliśmy oprogramowanie. Wtedy, za ich pośrednictwem, zetknęliśmy się po raz pierwszy z chmurą. I chociaż wówczas Polska pod względem rozwoju technologicznego odstawała od świata, to dziś większość naszych rozwiązań pod względem technologicznym w niczym nie ustępuje temu, co dzieje się za granicą. Kiedyś nowości docierały do nas nawet kilka lat, dziś przepływ informacji jest bardzo szybki. Co więcej, polskie małe i średnie przedsiębiorstwa z sektora komercyjnego są często dużo bardziej zaawansowane technologicznie niż np. firmy niemieckie, które istnieją dłużej, stosują więc starsze rozwiązania, z których wymianą na nowe często się nie spieszą. Sektor bankowości jest tu świetnym przykładem – nasz polski rynek jest uznawany za jeden z lepiej rozwiniętych na świecie.

A odczuwacie odsysanie z polskiego rynku specjalistów, związane z globalnym trendem niedoboru kompetencyjnego?

Ktoś, kto dziś zakłada dowolną firmę, nie poradzi sobie bez IT. To już nie jest opcja, to jest konieczność. Na polskim rynku mamy całkiem dobrze wykształconych specjalistów, cała Europa Wschodnia ma pod tym względem bardzo dobrą opinię na świecie. Nowa rekrutacja jest więc cały czas możliwa, ale my postawiliśmy na coś innego. Mamy programy takie jak Step One – zatrudniamy osoby będące jeszcze na studiach i sami je szkolimy. Bardzo ważne jest dla nas, żeby nasi pracownicy chcieli z nami jak najdłużej zostać.

Jak osiągacie ten cel?

Jesteśmy firmą informatyczną i to jest sedno sprawy. Pracujemy ze specjalistami – a więc ludźmi, którym trzeba dawać ciągłą możliwość rozwoju, zapewniać w pracy wyzwania i umożliwiać uczestnictwo w ciekawych projektach. Pracując z nami np. w Lublinie mogą uczestniczyć w projektach tworzonych w Nowym Jorku czy Las Vegas. Jeśli mamy zbyt dużo projektów i z któregoś musimy zrezygnować, to jedno z kryteriów brzmi: czy to jest ciekawe dla naszych pracowników? Efekt tych naszych działań jest taki, że przez ostatnie lata zdobywaliśmy nagrody jako najlepsze miejsce pracy IT, przyznawane nota bene przez Computerworld.

15 lat to dużo na rynku, jednak ta podróż się na tym jubileuszu nie kończy. Jakie jeszcze przed wami stoją wyzwania, zmiany?

Nasz podstawowy cel na najbliższą przyszłość to po pierwsze: ugruntować swoją pozycję w Polsce. I to wiąże się oczywiście z wyzwaniem już wspomnianym, czyli jak pozostać w nowych realiach firmą, w której ludzie chcą pracować. Cieszy fakt, że nasze starania są coraz bardziej dostrzegane. Britenet znalazł się ostatnio w pierwszej 10 na liście 100 najlepszych dostawców usług IT w 2021 w Polsce w rankingu Clutch, platformy B2B pomagającej firmom w znalezieniu najlepszych dostawców. Ponadto, według analiz Clutch, opartych między innymi na opiniach klientów, Britenet jest firmą numer 1 w Polsce w wśród firm świadczących usługi w typu managed services.

Po drugie: chcemy kontynuować ekspansję zagraniczną. Obecnie 30 % naszego przychodu pochodzi spoza Polski. Liczymy, że ten udział będzie rósł.

Naszą ambicją jest budować silną technologicznie firmę, w której specjaliści czują się dobrze. Jeśli natomiast chodzi o konkretne technologie, to bardzo mocno inwestujemy w takie obszary jak Business Intelligence, Salesforce, portale webowe, integracje systemów. To są dziedziny, w których przede wszystkim chcemy wzbogacać naszą usługę.