Podczas gdy większość wielkich projektów technologicznych zaczynała w garażach, Britenet od samego początku mierzył znacznie wyżej – swoje pierwsze kroki stawiał w małym mieszkaniu na poddaszu na warszawskim Ursynowie. Od tamtego czasu minęło 20 lat – dwie dekady sukcesów, zmian, przeprowadzek i licznych technologicznych wyzwań.
Niektórzy uczestniczyli w tej podróży od początku istnienia firmy. Z okazji 20-lecia zapytaliśmy, co najlepiej wspominają i jak bardzo na przestrzeni lat zmieniała się organizacja, a co pozostało niezmienne.
Jak wyglądała organizacja i zaplecze Britenet, kiedy zaczynałeś swoją drogę, a jak wygląda dzisiaj? Pamiętasz jeszcze klimat starego biura i wyzwania, które dzisiaj wydają się wręcz niewiarygodne?
Przede wszystkim zaczynałem tutaj pracę ponad 15 lat temu – mając 23 lata, a więc jako student, kawaler, bez dzieci czy nawet psa. Nasz britenetowy skład stanowiło w tym czasie sporo młodych osób w wieku dwudziestu kilku, trzydziestu paru lat (sam Zarząd był wtedy przecież po trzydziestce). Tworzyliśmy grupę młodych ludzi, którzy chcieli zawojować świat IT.
Przejście z małego biura przy ulicy Hamleta w Lublinie – a właściwie z domku jednorodzinnego – do biurowca przy ulicy Wojciechowskiej, pokazuje, jaką drogę wspólnie pokonaliśmy przez te lata, ile sufitów przebiliśmy. Pokazuje też, że stworzyliśmy bardzo mocną drużynę, która potrafi osiągnąć jeszcze więcej. Sky is the limit.
Może i zamieniliśmy „domek” na „biurowiec”, ale to ludzie, którzy są tutaj na co dzień, tworzą to, co jest najważniejsze – klimat.
Daniel Wójcikowski – Site Manager
Zaczynałam w kameralnym biurze przy ulicy Hamleta w Lublinie. Zespół w tamtym czasie był niewielki, a atmosfera niemal rodzinna. Praca miała swój niepowtarzalny klimat. Dziś Britenet to zupełnie inny świat. Przenosiny do nowoczesnych biur i dynamiczny wzrost przypieczętowały wejście na nowy poziom. Choć dawny klimat ustąpił miejsca korporacyjnym standardom, fajnie patrzy się wstecz. Wyzwania z czasów biura przy ulicy Hamleta świetnie pokazują, jak gigantyczną drogę przeszliśmy jako firma.
Anita Skóra – Administration & Payroll Manager
Gdy zaczynałem swoją przygodę z Britenet w 2006 roku, cała firma liczyła niespełna 10 osób – wliczając w to Michała Bornego (CEO) i Tomasza Krajewskiego, który był wtedy prezesem. Nasze pierwsze biuro mieściło się w małym mieszkaniu na poddaszu na warszawskim Ursynowie. Nie mieliśmy wtedy struktur back-office, rekrutacja odbywała się wyłącznie przez sieć kontaktów, a faktury były wystawiane osobiście przez Michała. Co więcej, w tamtym czasie wszyscy pracowaliśmy aktywnie w projektach, w tym również Zarząd.
Pierwsza przeprowadzka miała miejsce w 2007 roku. Przenieśliśmy się do domku szeregowego na Mokotowie. Wszystkie meble przewoziliśmy wtedy samochodem prezesa i własnoręcznie skręcaliśmy je na miejscu.
Z początkami Britenet kojarzy mi się jeszcze jedna symboliczna historia. W tamtym okresie nasze działania wspierała zewnętrzna księgowość, która miała swoją siedzibę w wieżowcu, który został wyburzony (Universal). W jego miejsce wybudowano nowy (Widok Towers), będący obecnie siedzibą naszego warszawskiego oddziału.
Łukasz Łukaszewski – Finance Department Director
Masz na koncie kilkanaście lat obserwowania życia firmy od kuchni. Który wspólny sukces, wydarzenie lub impreza integracyjna zapadły Ci w pamięć najbardziej i najlepiej pokazują ducha Britenet?
W trakcie mojej pracy w Britenet mieliśmy wiele okazji do wspólnego świętowania, zaczynając od kameralnych spotkań przy grillu w ogrodzie biura przy ulicy Hamleta, przez Brite ChillOuty, kończąc na wyjazdach integracyjnych, podczas których mogliśmy zacieśniać więzy ze współpracownikami z pozostałych biur. Najbardziej w pamięć zapadł mi wyjazd z okazji 10-lecia firmy do Olsztyna i regaty na Jeziorze Ukiel. To była niesamowita przygoda, łapanie wiatru w żagle i gra zespołowa mimo rywalizacji. Pamiętam tę energię do dziś i uważam, że dokładnie tak samo działamy na co dzień w pracy: płyniemy w jednym kierunku i zawsze możemy na siebie liczyć.
Katarzyna Małyska – HR Administration Leader
Dla mnie jako sportowca-amatora to oczywiście Puchary Prezesa podczas wyjazdów integracyjnych. Myślę, że jeszcze większym sukcesem sportowym było zdobycie Mistrzostwa IT w piłce nożnej dla drużyn 6-osobowych … aż trzy lata z rzędu.
Żadna firma IT nie dokonała jeszcze czegoś takiego, więc to dla mnie coś niesamowitego. Będąc kapitanem naszej drużyny, często wspominam te turnieje i jestem mega dumny z naszego zespołu. Wisienką na tym sportowym torcie jest udział Britenet w Olimpiadzie Just Join Games zorganizowanej przez Just Join IT w 2023 roku. Udało mi się tam zdobyć brązowy medal w kategorii Skok przez Firewall oraz złoty w Sprincie z laptopem.
Była to naprawdę duża impreza na stadionie w Gdańsku, w której wzięło udział kilkuset uczestników.
Daniel Wójcikowski – Site Manager
Twój rozwój w firmie biegł równolegle z jej niesamowitym wzrostem. Jak zmieniała się Twoja rola – od pracy na procesach operacyjnych do zarządzania kluczowym obszarem organizacji?
W Britenet moja ścieżka zawodowa rozwijała się wraz z firmą – od ról operacyjnych, przez HR & Delivery, po Sales i strategiczny rozwój relacji z klientami. Każdy z tych etapów pozwolił mi lepiej rozumieć biznes z różnych perspektyw – od operacji i ludzi po potrzeby klientów i rozwój współpracy. Dziś koncentruję się na dostarczaniu klientom realnej wartości, przekładając ich cele biznesowe na rozwiązania technologiczne, które pozwalają je skutecznie realizować.
Monika Roszkowska – Key Account Manager
Pracę w Britenet zaczęłam 16 lat temu jako asystentka, kiedy lubelskie biuro liczyło ok. 20 pracowników. Przez lata zmieniłam się ja, moja rola w organizacji i cała firma. Zmieniały się systemy, udoskonalaliśmy procesy i budowaliśmy markę, ale jedno pozostało niezmienne – poczucie, że tworzymy to miejsce razem. Jestem dumna, że mogę być częścią tej organizacji i mieć dookoła wspaniałych, ambitnych ludzi.
Katarzyna Małyska – HR Administration Leader
Moja rola w organizacji zmieniała się wraz z rozwojem firmy oraz wyzwaniami, jakie rynek stawiał przed nami. Zaczynałem jako programista Java, a po dwóch latach wylądowałem u nowego klienta jako tester API. Następnie zacząłem budować zespół testów, żeby później przejść do zarządzania zasobami wspólnie z Ireneuszem Codello – był to zalążek naszego obecnego Allocation Center. Potem nasze drogi w firmie się rozeszły – Irek skupił się na zasobach i ich dopasowaniu do projektów, a ja poszedłem w stronę cyfr, raportów i faktur, aż doszedłem do roli dyrektora finansowego.
Łukasz Łukaszewski – Finance Department Director
Ponad dekada w jednej firmie to czas, w którym zmienia się też całe nasze życie prywatne. Jak na przestrzeni tego czasu Britenet ewoluował pod kątem bycia po prostu ludzkim, wyrozumiałym miejscem pracy na różnych etapach życia (rozwój rodziny, zmiana priorytetów)?
Ponad dziesięć lat w jednej organizacji to nie tylko rozwój zawodowy, ale też wiele ważnych zmian i doświadczeń w życiu prywatnym. Doceniam to, że wraz z kolejnymi etapami życia mogłam rozwijać się zawodowo, zachowując przestrzeń dla siebie i bliskich. Siłą Britenet jest umiejętność rozwijania organizacji razem z ludźmi, którzy ją tworzą.
Monika Roszkowska – Key Account Manager
Pamiętasz techniczny świat, do którego wkraczałaś w Britenet kilkanaście lat temu? Za jakimi narzędziami, wyzwaniami czy po prostu klimatem pracy w IT sprzed dekady zdarza Ci się zatęsknić?
Kiedy przyszłam do Britenet w 2014 r., miałam za sobą pracę w małej agencji, gdzie zespół dało się policzyć na palcach jednej ręki, a testerem był ten, kto akurat miał wolną chwilę. W Britenet odkryłam, że istnieją nie tylko testerzy i analitycy, ale nawet Java, więc był to dla mnie dość intensywny etap edukacji. Za ówczesnymi narzędziami nie tęsknię, technologia poszła do przodu i całe szczęście. Dziś mamy już porządne security i cały Internal IT, a mówię to trochę z drugiej strony barykady. Bardziej brakuje mi tamtej kameralności: małego biura przy ulicy Morwowej w Lublinie, tego, że właściwie wszyscy się znali, oraz atmosfery, w której było więcej przestrzeni na żarty i spontaniczność.
Małgorzata Kmieć – Project Manager
Zaczynałem jako Java Developer. W jednym z pierwszych projektów pracowaliśmy w Javie, ze Springiem, który był wtedy jeszcze dość świeży, a frontend robiliśmy w Adobe Flex. Dziś ta technologia właściwie już nie istnieje. Do tego SVN – więc technologicznie był to zupełnie inny świat. Nie wiem, czy tęsknię za konkretnymi narzędziami. Bardziej za momentem kariery, w którym wszystko było nowe i rozwój było bardzo łatwo zauważyć. Musiałem wtedy bardzo dużo się uczyć.
Z perspektywy czasu mocno utwierdziłem się też w tym, że nie warto przywiązywać się do jednej technologii. Narzędzia przychodzą i odchodzą, dlatego najlepiej inwestować w podstawy. One zostają i później bardzo ułatwiają naukę kolejnych rzeczy.
Sam klimat pracy nie zmienił się aż tak bardzo. Już wtedy pracowaliśmy dość agile’owo i miałem szczęście trafiać na zaangażowanych ludzi, którzy brali odpowiedzialność i podejmowali sensowne decyzje.
Adam Siwek – Salesforce Manager
20 lat minęło... Jeżeli nie tęsknicie za aplikacjami w standardzie WAP, za Visual Basic for Applications, ColdFusion, Websphere na AIXie, to... doskonale Was rozumiem.
Pierwszego dnia pracy w Britenecie dowiedziałem się, że – z punktu widzenia klienta – mam dwa tygodnie spóźnienia. Ten projekt był dla mnie przeskokiem do wielkiego biznesu, ale też przedsięwzięciem szalonym lub przynajmniej groteskowym, jak wiele projektów o wielkim budżecie.
Z dzisiejszej perspektywy można zatęsknić za zabawnymi konsekwencjami ówczesnego „autorskiego podejścia” i dosłownie za wszystkim. Wtedy nie dostawało się laptopa ze standardowymi narzędziami i zabezpieczeniami, tylko trzeba było złożyć wniosek o... dostęp do internetu. Czekając na jego realizację, kupowałem internet płatnymi SMS-ami.
Wtedy gros pieniędzy korpo wydawało na technologie, dlatego analityk lub projektant musiał być praktycznie nieomylny, a cykl PDCA to była fanaberia. Groźba wejścia w tryb płatnego change requestu uczyła mnie pokory: myślenia algorytmicznego, stawiania jednoznacznych tez, wyznaczania dla nich warunku falsyfikacji, weryfikacji empirycznej, starannego rozdzielania życzeń od faktów i założeń od wiedzy.
Zwyczaj ten jest ze mną do dzisiaj, bo się sprawdza, choć wielu wielkim wizjonerom odbiera poczucie wszechmocy.
Tomasz Senduła – Business Analyst
Gdy porównasz swój pierwszy projekt w Britenet z obecnymi wdrożeniami – co w podejściu do technologii i zarządzaniu zespołem zmieniło się najbardziej, a co pozostało niezmienne?
Najbardziej zmieniła się chyba skala i moja perspektywa. Zaczynałam jako Web Developer, później UX, a dziś jestem PM-em, więc przeszłam naturalną drogę od „co mam robić?” do „na kiedy to będzie?”
Narzędzia się zmieniły, projekty są większe, struktura firmy jest nieporównywalnie bardziej rozbudowana, a odpowiedzialność zdecydowanie wzrosła. Same wdrożenia natomiast wciąż potrafią wyglądać podobnie jak kilkanaście lat temu: trochę napięcia, trochę niespodzianek i wielka ulga, kiedy wszystko działa. Różnica jest taka, że kiedyś po nocnym wdrożeniu była epicka impreza, a teraz jest kolejny call.
Małgorzata Kmieć – Project Manager
Dzisiaj pracuję jako Salesforce Architect i Technical Manager, więc patrzę na projekty szerzej niż na początku kariery. Kiedyś największym wyzwaniem było dla mnie przede wszystkim nadrabianie wiedzy technologicznej. Nadal uczę się cały czas, ale jest łatwiej, bo mam już spore zaplecze i doświadczenie.
Największa zmiana to skala i złożoność systemów. Jest znacznie więcej aplikacji, integracji, automatyzacji i zależności. Do tego dochodzi AI, które zmienia nie tylko same systemy, ale też codzienną pracę developerów – tworzenie dokumentacji, analizę błędów czy szukanie rozwiązań.
Dużo mniej zmieniło się zarządzanie zespołem. Dobry lider zawsze powinien dawać ludziom przestrzeń do rozwoju, samodzielności i brania odpowiedzialności. To nie jest kwestia mody czy konkretnej metodyki.
Technologie zmieniły się ogromnie, ale fundamenty dobrego projektu są nadal te same: dobrzy ludzie, odpowiedzialność, sensowne decyzje i przede wszystkim zrozumienie potrzeb biznesowych.
Adam Siwek – Salesforce Manager
Przez lata przewinęły się przez firmę dziesiątki osób, ale z wieloma pracujesz od lat. Co jest dla Ciebie tym najważniejszym „klejem”, który sprawia, że Britenet to nadal przestrzeń, w której chce się spędzać czas?
Najważniejszym czynnikiem budującym trwałość i stabilność organizacji są relacje międzyludzkie. Z perspektywy pracy w dziale kadr możliwość bezpośredniego kontaktu z pracownikami oraz otwartość na drugiego człowieka stanowią fundament codziennego funkcjonowania. Dialog i kapitał ludzki to najważniejszy „klej” łączący cele biznesowe z przyjazną atmosferą pracy. To po prostu przestrzeń, w której oprócz robienia dobrej roboty, po ludzku dobrze się ze sobą przebywa.
Anita Skóra – Administration & Payroll Manager
Relacje międzyludzkie rzeczywiście działają, co świetnie widać z perspektywy osób, które dołączyły do firmy nieco później.
Myślę, że dużo daje dobre zarządzanie zespołem, czego dowodem jest nasz administracyjny team pod opieką Anity, która świetnie pokazuje, jak ważne są zaufanie, otwartość i dbanie o atmosferę – nie tylko wtedy, kiedy wszystko idzie dobrze, ale szczególnie w trudniejszych momentach. Dzięki temu, nawet gdy pojawiają się kryzysy czy większe zmiany, zespół potrafi się zjednoczyć, wzajemnie wesprzeć i po prostu przejść przez to razem. I chyba właśnie ta świadomość, że pracujemy z ludźmi, na których możemy liczyć, sprawia, że chce się tu zostać na dłużej.
Aleksandra Czajkowska – Administration Specialist
20 lat istnienia na rynku to wiele historii, projektów i doświadczeń. Czy członkowie naszego zespołu z nieco krótszym stażem korzystają z wiedzy swoich starszych, zaprawionych w bojach kolegów i koleżanek? I jakie to uczucie pracować z ludźmi, którzy tworzyli Britenet od samego początku?
Dołączyłeś do Britenet stosunkowo niedawno w porównaniu do osób z Klubu +10. Co sprawia, że dojrzałość tej firmy i jej 20-letnie doświadczenie są dla Ciebie ułatwieniem w codziennej pracy, a nie „korporacyjnym ciężarem”?
Zdecydowanie otwartość koleżanek i kolegów, którzy, tak jak słusznie zauważyłaś, mają już większy staż w Britenet. Jest to bardzo istotne szczególnie w początkowej fazie onboardingu, kiedy czujesz, że jesteś mile widziany w nowym miejscu, a osoby pracujące tu dłużej z chęcią pomogą ci się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu oraz podzielą się z tobą swoim doświadczeniem. Jednak ta dojrzałość procentuje też na co dzień – swobodna atmosfera wewnątrz poszczególnych zespołów oraz pomiędzy nimi pozwala na efektywną komunikację oraz przepływ wiedzy.
Jakub Grzywacz – Key Account Manager
Rozmawiając z klientami i partnerami, reprezentujesz firmę o 20-letniej historii. Jaki element z tych dwóch dekad doświadczenia Britenet jest dla Ciebie osobiście „najmocniejszym argumentem”, gdy otwierasz nowe drzwi biznesowe?
Imponujące doświadczenie we współpracy z dużymi i rozpoznawalnymi organizacjami. Skala z sukcesem dostarczonych projektów oraz rozwiązań w ciągu 20 lat pozwala na zbudowanie wiarygodności także u nowych klientów. W dzisiejszych dynamicznych realiach IT dwie dekady na rynku oznaczają również niezwykle istotną stabilność. Te aspekty ułatwiają przedstawienie Britenet jako zaufanego i przewidywalnego partnera technologicznego.
Jakub Grzywacz – Key Account Manager
Pracując w administracji, masz stały kontakt z ludźmi, którzy budują tę firmę od ponad dekady. Jak z Twojej perspektywy wygląda ta współpraca – co w podejściu „dinozaurów” Britenet ułatwia Ci codzienne zarządzanie procesami?
Współpraca z „dinozaurami” to dla mnie przede wszystkim możliwość korzystania z ich doświadczenia i znajomości firmy „od środka”. Jako przykład chciałabym podać moją przełożoną Anitę (Administration & Payroll Manager). Po ponad 10 latach w Britenet świetnie zna ludzi, procesy i różne sytuacje, które mogą wyniknąć w naszej codziennej pracy, dzięki czemu często potrafi przewidzieć, co może pójść nie tak, i odpowiednio wcześnie uczulić na to nasz zespół.
Bardzo doceniam też jej przemyślane i transparentne podejście do zespołu administracji, bo daje nam to poczucie, że nawet w kryzysowych sytuacjach wiemy, co robimy i dlaczego. Myślę, że takie „dinozaury” bardzo pomagają osobom z krótszym stażem szybciej odnaleźć się w różnych sytuacjach i uczą nas rzeczy, których nie znajdziemy w żadnej procedurze.
Aleksandra Czajkowska – Administration Specialist
Od małego poddasza na Ursynowie, przez kupowanie internetu na SMS-y, aż po nowoczesne biura i zaawansowane projekty dla międzynarodowych klientów. Dwie dekady w branży IT to intensywna podróż, w czasie której technologie zmieniły się nie do poznania. Wspomnienia naszego zespołu udowadniają jednak, że choć zmieniła się skala, narzędzia i adresy, to najważniejszy fundament firmy pozostał nienaruszony. Są nimi ludzie, którzy dzięki swojej otwartości, zaufaniu i odrobinie luzu sprawiają, że nieustannie chce się działać. Dziękujemy całej naszej ekipie za tworzenie niepowtarzalnej historii Britenet.